poniedziałek, 7 marca 2011

Od serca, do serca. Płacz jednego z nich.

Witam !

Dużo się zmieniło odkąd ostatni raz się tu pojawiłam.
Mój stan cywilny nawet uległ zmianie. ;D
Ale to nie jest teraz istotne.
Przez ostatnie dni, uświadomiłam sobie jak bardzo przyjaciele są potrzebni w naszym życiu, jak bardzo potrzebne jest czyjeś zrozumienie, poczucie bezpieczeństwa, wsparcie, szczerość wobec innych, zaufanie ...
Raptem zabraknie jednego z wymienionych wyżej czynników i człowiek czuje się jakby nie miał ich wszystkich, czuje jakby to co już do tej pory stworzył z każdym dniem legło coraz bardziej. Jakby stworzył łańcuch, który umożliwia mu poczucie szczęścia i spełnienia, a za sprawą jednego słabego ogniwa łańcuch pęka jak bańka mydlana. Bańka pełna marzeń. A my? My możemy jedynie bezradnie na to patrzeć.
Jak już zapewne wyczytaliście, nienawidzę tego uczucia, a także sytuacji, które je powodują. Jeśli tak właśnie to odczytaliście, to macie rację.
Szczerze nienawidzę kiedy mam związane ręce, kiedy bliska mi osoba krótko mówiąc "olewa" mnie. Sytuacji, w których owa osoba unika mnie tylko dlatego, że sama nie potrafi poradzić sobie z problemem, a nie pozwala i nie dopuszcza mnie do siebie, tym samym zamykając mi jedyną drogę, aby jej pomóc..
Podsumowując : nie lubię czuć się bezużyteczna i odepchnięta. Dobro i szczęście moich bliskich jest dla mnie najważniejsze, i nie ważne, że odbije się to na moim zdrowiu. Minie jeszcze długi czas, zanim ON to zrozumie. Zanim doceni, że może liczyć na mnie o każdej porze dnia i nocy, w niedzielę i święta, bo ja zawsze dotrzymuję danego słowa i jeśli powiem, że będę to będę, choćbym brała właśnie ślub, dom mi się palił, a także gdybym rodziła ( to ostatnie mogło by nawet śmiesznie wyglądać obserwując sytuację z boku ;D ).
Dobija mnie fakt, że coraz częściej zachowujesz się jakby ktoś Cię przymuszał do bycia ze mną , jakby to było twoją powinnością, obowiązkiem, a nie tak jak wcześniej chęcią, wręcz radością ze spędzania wspólnego czasu. Kiedyś ktoś mądry powiedział : " To co jest przyczyną Twoich najgłębszych cierpień, jest za razem źródłem Twoich największych radości. " To co jest przyczyną Twoich najgłębszych cierpień, jest za razem źródłem Twoich największych radości. " - owszem, dla mnie jesteś wszystkim, potrafisz nieźle namieszać mi w życiu żyjąc 657km ode mnie i czuję się przy Tobie szczęśliwa, nie sądzę jednak, aby to wyglądało tak samo z Twojej perspektywy. Gdybym teraz się myliła, popraw mnie, ale nie sądzę abyś się tak zachowywał. Bynajmniej nieświadomie, a tu jest to w pełni świadome (bynajmniej tak to widać). Niestety nie będzie nam dane na ten temat dyskutować.

I gdyby jakimś cudem treść tego wpisu przedostała się do Ciebie, nie przepraszaj i nie mów kolejny raz, że zachowałeś się jak kompletny dupek, bo tyle to ja wiem. Wolę, nie usłyszeć słowa "Przepraszam", a ujrzeć je w Twoich czynach i postępowaniu. Nie tłumacz także, że to przez te dwie sprawy tak mnie potraktowałeś. Nie uwierzę, że przez dwie sprzeczki (owszem dość ważne, mogące nieźle wpłynąć na twoje samopoczucie) odtrąciłeś w taki sposób "miłość swojego życia" jak to kiedyś zacnie nazwałeś.

Tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że niedługo mój humor z niewyjaśnionych przyczyn znów powróci do normy. -.-


Na koniec notki chciałam tylko przedstawić Wam piosenkę, która nachodzi mnie dziś przez cały dzień.
Przez nią miałam dzisiaj powera do działania.




Życzę wszystkim dobrej nocy, nawet Tobie drogi E.
Do usłyszenia niebawem.